Mój blog bedzie o moich robótkach wszelkiego typu i rodzaju,o moich dzieciach ,ogrodzie no i oczywiście o mnie
sobota, 14 marca 2009
"PANNA ANDZIA MA WYCHODNE"

Jak tytul sugeruje,mialam wczoraj „wychodne” i mial byc to typowy babski wieczorek.Mial ,bo Beata zjawila sie z PM,ale o tym pozniej...

Juz jakis czas temu zostalysmy z Ania zaproszone przez nasza pracownice a jednoczesnie kolezanke na kolacje.Z przyczyn bardzo roznych nasze wychodne bylo odkladane z tygodnia na tydzien.No ale wczoraj w koncu doszlo do skutku.Jechalam na nie z uczuciem mieszanym,bo oprocz nas trzech miala byc jeszcze jedna nasza wspolna znajoma za ktora ja nie bardzo przepadam no i Beata-osoba zupelnie obca.Na sam poczatek zaskoczenie,bo mial to byc babski wieczor a tu oczy moje widza osobnika plci odmiennej.Myslalam,ze tylko przywiozl zone i sie dyplomatycznie zmyje,ale gdzie tam -my do knajpki i on tez.Pan tyle co dziwny to i zlosliwy na dokladke.Na szczescie potrafi zjesc solidnie,wiec co pare minut biegal po dokladeczke,a potem to palaszowal,wiec usta mial zajete przez wiekszosc czasu i za duzo sie nie madrzyl

Mexican gril to restauracja takiego typu,ze placisz za wejscie i potem jesz i pijesz do oporu...I tudziez nastapilo moje przerazenie....Ludzie sa gorsi niz swinie normalnie.Tam nikt nie jadl-tam wszyscy zarli.Nawet ta nasza wspolna znajoma co to ma chopla totalnego na punkcie odchudzania,palaszowala jak glupia.Praktycznie kazdy po kilka razy biegal po przystawki,kilka porcji grilowanych mies i po 5-6 porcji deseru.I tu zadaje se pytanie,czy to z racji apetytu nieograniczonego czy tez po prostu z chciwosci?

Ja sie ani nie najadlam porzadnie,bo jedzenie choc „do wyboru do koloru” to smakowo takie sobie a ze „alkoholowa”nie jestem to i w tej materii nie skorzystalam.Wrocilam do domu natomiast „ubawiona po pachy” cala ta sytuacja i bogatsza o nowe obserwacje

czwartek, 12 marca 2009
ZACZATEK KARTKI WIEKANOCNEJ

Na moim ukochanym forum robimy sobie z dziewczynami wymiane wielkanocna.Kazda z nas ma przygotowac kartke wielkanocna w dowolnej technice,do tego dorzucic cos co umili nasze chwile z igielka w reku oraz widokowke lub jakis folder z miejsca zamieszkania.A potem wyslac to do wylosowanej osoby.Zadna nie wie od kogo dostanie kartecze,oprocz mnie-bo tym razem to ja nadzorowalam liste i losowanie.Juz sie nie moge doczekac tego dnia kiedy dostane kopertke.A to jeszcze tak dlugo....

Dla nikogo nie bedzie zdziwieniem,ze ja ta karteczke wykonam krzyzykami.Nawet juz zaczelam ,ale jakos mi opornie idzie niesamowicie.Nawet pokazac moge,bo i tak nikt sie nie domysli co to ma byc w przyszlosci.Dodam tylko ze robie dwa motywy na raz,ten ktory wyjdzie ladniej bedzie dla jednej z dziewczyn a drugi zostanie ze mna.Tyle mam obecnie

 na karteczke

Okropnie duzo, no nie?!

Musze sie sprezac,bo wyszyc to jedno,ale potem jeszcze trzeba z tego kartke sfabrykowac a ja nie jestem mocna w te klocki. 

Ratunku,prawie sie poplakalam ze smiechu a monitor to juz na pewno oplulam.Sorrki,ze odbiegam od tematu,ale wlasnie podsluchalam moje starsze dzieci,ktore na drugim kompie siedza na gg.Sara wola Macieja „choc na szybciej,bo Piwosza schody wydupczyly”,po czym nastapilo wycie ze smiechu ich i moje.Ich z zaistnialaej sytuacji i moje z nich i z tego tekstu.Zostawiam was do jutra z zagadka coz to oznacza rzeczywiscie,bo ja dociekac musialam i prosic o przetlumaczenie z polskiego na nasze,a sama spadam do mojej szmatki i igielki....

środa, 11 marca 2009
DO TRZECH RAZY SZTUKA....

Ta notatke pisze po raz trzeci juz i jesli tym razem jej sie nie uda zamiescic na blogu to cos mnie moze trafic doslownie.Po raz pierwszy napisalam wczoraj publikowalam a potem sie wzielam za upieknianie bloga i nie pytajcie mnie jak ,bo pojecia bladego nie mam ale blog jest usliczniony a moj wpis diabli wzieli.Po raz drugi pisalam niby ta sama a jednak inna tresc dzis w dzien,wcisnelam publikuj i .........”ups,mala katastrofa –problem z serwerem” mi sie na monitorze wyswietlilo.Dobrze ze sama w biurze bylam,bo co wrazliwszym to by uszy zwiedly....teraz probuje po raz kolejny.To tak kwoli wyjascienia 

Cos sie jednak w glowie mojej kolacze ze blog mial byc niby robotkowy a tu sie tam jakos ckliwie i osobiscie porobilo.Czas wiec chyba najwyzszy ku temu,by cos napisac o mojej pasji.Trudno jednak znalesc slowo jedno,okreslajace w pelni to co mnie kreci.Ogolenie rzecz ujmujac fascynuje mnie wszystko co sa w stanie wyprodukowac ludzkie dlonie.I tu rozpacz mnie czarna i gleboka ogarnia ze jest jeszcze tyle technik do poznania ,a ja nie mam mozliwosci.Naleze do tego typu ludzi co to nie potrafia sie uczyc z ksiazek czy internetu.Ja musze na oczy swoje wlasne ujrzec,organologicznie przetestowac i wtedy albo zakumam czacze lub tez nie.A gdzie tu na obcej ziemi ja mam sie niby uczuc i od kogo?Toz tu juz nawet koronke brugijska robia maszynowo..........

Wzrastalam w rodzinie ,w ktorej kazdy cos potrafil”sklecic”.Dziadek moj jest tzw.”zlota raczka”co to wszystko potrafi.Od uszycia meskich spodni z podszewka,poprzez rozne naprawy i majserkowania,na zaprojektowaniu,wykonaniu i zamontowaniu calego ogrodzenia w okol domu,konczac.Sp babcia moja ukochochana urodzila sie chyba za maszyna do szycia i z drutami w reku.Cala parafie i kilka okolicznych”obszywala” i to w tepie jednostajnie przyspieszonym.W dzien kilka ciuszkow uszyla a wieczorkiem z pol sweterka wydziergala.Mama i jej rodzenstwo tez maja to” cos”.Ona sama dziergala,szyla i haftowala-teraz juz nie,bo mowi ze slepa jest ale ja se tak po cichutku mysle,ze leniwiec ja dopadl.Ciocia moja slicznie rysuje dla wlasnej przyjemnosci ale od igly itp ucieka gdzie pieprz rosnie.Wuj moj z zawodu tokarz obserwujac swoja zone nauczyl sie kusnierstwa –futra szyl bajkowe.Majac tak dziwnie pokrecona rodzine zamilowania swoje chyba w genach na swiat przynioslam lub z mlekiem matki wyssalam.

Jak i kiedy zaczela sie moja przygoda z rekodzielem?Szczerze mowiac nie pamietam dokladnie,ale swoja pierwsza pokazowa prace wykonalam w pierszej klasie szkoly podstawowej.Byl to obrazek wyszyty sznureczkiem-same tylko kontury i przedstawiam scenke z bajki”Reksio” i byl prezentem na dzien babci.Gdzie jest dzis –nie wiem.Potem opanowalm podstawowe sciegi na druty i szydelko.Dziewczynka bylam zgola normalna(szkoda ze do dzis tak nie zostalo) co to sie lalkami bawila,wiec stroilam te swoje kukly.Kunszt swoj doskonalilam na przestrzeni lat z roznym natezeniem i nasileniem.Mialam fale richelieu,faze drutow i szydelka przeplatane szyciem czegos w miedzy czasie.Potem zafascynowaly mnie krzyzki i ta milosc trwa do dzis z przerwami na pozostale zainteresowania i decu oczywiscie.Nie wiem czy moje prace sa dobre czy nie,ale nie mi to oceniac.Robie to co lubie i bez czego zyc nie potrafie

Dzis pokaze moja ostania prace a w miare pisania odgrzebie starsze prace

dama z rozami

 
wtorek, 10 marca 2009
DZIEN PELEN NIESPODZIANEK

Wczorajszy dzien owocowal w niespodzianki-chyba tak powinno byc w urodziny,ale za ja jestem dziwna kobieta to zamiast sie niezmiernie cieszyc to ja sie durnowata wzruszylam nieziemsko .....no i sie poryczalam.Jak jednak mozna sie nie poryczec ze szczescia jak sie dotaje tak cudne zyczenia

"Nie będę Ci życzyć szczęścia, ponieważ jest przy Tobie.
Nie będę Ci życzyć zdrowia, ponieważ, tak Tobie jak i Twoim bliskim, dopisuje.
Nie będę Ci życzyć dobrych ocen, ponieważ nie oceny są ważne, lecz zdobyte doświadczenia i umiejętności.
Nie będę Ci życzyć miłości, gdyż masz jej aż w nadmiarze. Miłość Boga, rodzicielska i przyjacielska przepełnia Cię całą.
Więc cóż mam Ci życzyć?
Odwagi - aby szła z Tobą krok w krok.
Spokoju - aby siedział koło Twego serca dzień w dzień.
Żebyś, będąc sama ze sobą, nigdy nie czuła się samotnie.
Żeby przeciwności losu, ból i cierpienie pomogły Ci stać się silniejszą.
Żebyś spokojnie dryfowała po falach swego życia, omijając przeszkody, a zatrzymując się na wyspach miłości i radości.
Żeby podróż nie była zależna od statku, lecz od siły Twych marzeń.
A gdy już opuścisz statek i staniesz na brzegu, żebyś nie miała ani jednej chwili, którą mogłabyś żałować..."

lub tez takich

"Życzę Ci dobrego dnia, dnia bez gonitwy i stresów,
dnia, w którym słońce czas odlicza i nikt nie wylicza sukcesów.
Życzę Ci odwagi być sobą, bez zakłamania i picu,
unieść się dumnie ponad krzesło i pewnie wziąć udział w życiu.
Życzę Ci słońca i deszczu, na przemian, żeby się nie nudzić, kiedy Ci słońca będzie za wiele,
to deszcz Cię może ostudzić.
Życzę Ci bezpieczeństwa, ostoi w rodzinie, prawdziwego domu, azylu, który Ci da schronienie
i nie powie o niczym nikomu.
Życzę Ci fantazji, ozdób Twe niebo skrzypcami,
zatańcz ze szczęścia na ulicy i marząc rozmawiaj z kwiatami.
Życzę Ci zdrowia dla ciała, miej zdrową duszę,
bo kiedy dusza jest chora, to ciało przeżywa katusze.
Życzę Ci kolorów, czarownych barw wesołej tęczy,
barw letnich pachnących ogrodów, czegóż można chcieć więcej?
Życzę Ci dobrego jutra, przyjaciół, szczęścia, zapału, uporu, dużo czasu, pewności siebie!"

jak mozna sie nie rozkleic jak ma ma sie wokol wspanialych ludzi-tych w realu i tych w sieci-ktorzy mysla o mojej skromnej osobie,jak sie ma kochajacego meza i najwspanialsze dzieci(dzis a jutro je pewnie nazwe zgola inaczej) na swiecie..... no same powiedzcie ....nie mozna sie nie wzruszyc....jak sie dostaje bukiet tulipanow kupiony za uskrobane drobniaki z dzieciecej kieszeni i paczkowy tort

torcik

Ja ostatnio w ogole jakas taka ckliwa jestem i zastanawiam sie czym to jest spowodowane? Chyba ogolem zycia codziennego,ktore to ostatnio jakos litosci nade mna nie mialo....A ze do tego wszytkiego jestem chodzacym ucielesnieniem zoodiakalnych rybek,to urok moj taki ze z euforii totalnej skacze na leb na szyje w gleboki dol....No coz rybki tak maja i zycie z nami do nudnych nie nalezy na pewno hihi,czego najlepszym dowodem jest od 17 lat jeden i wciaz tam sam,jeszcze mna chyba nieznudzony malzonek.Tak se mysle,ze nie znudzony-inaczej juz dawno by mnie "wymienil na mlodszy model".A On tak trwa przy mnie jak ta opoka ....

no i sie znowu rozsmecilam jakos tak pourodzinowo....na starsc mi idzie ,albo cus....no albo i pora juz ta magiczna nadeszla ze czlowieka na refleksje zbiera.Chyba juz pora jednak isc spac

poniedziałek, 09 marca 2009
RAZ KOZIE ŚMIERĆ.......

22:13:16 

Nie wiem czy z zazdrosci czy tez z czystej ciekawosci postanowilam zalozyc ten blog.....

Z zazdrosci,bo prawie wszytskie moje forumowe kolezanki maja blogi gdzie pokazuja swoje prace...

Z ciekawosci,bo sama zachodze w glowe jak dlugo wytrwam w systematycznosci pisania....

Czemu akurat dzis?

No bo mam takiego kaprysa.....bo mam troche czasu........bo czemu nie?

A moze zasadniczo dlatego,ze mam dzis urodziny i zechcialo sie starej babie pobawic i zrobic se prezent

bukiet urodzinowy

O czym bede pisac ?

O wszystkim po troszeczku,ale najwiecej bedzie o moim bziku totalnym,czyli hafcie krzyzykowym.

pokaze wam moje prace te juz poczynione,te co powstaja i te co powstac jeszcze maja

 

1 ... 21 , 22 , 23 , 24 , 25
 
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
O autorze
Dodatki na bloga
Dodatki na bloga
darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków Host unlimited photos at slide.com for FREE! darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków